english

TATTOOFEST

ZNAJDZIESZ NA:

WSPÓŁPRACA


 



 


 


tffamily

NAUTILUS - otwarcie

W minioną sobotę udaliśmy się do Wrocławia, aby poświętować otwarcie pachnącego nowością studia Sławka Myśkowa i Woyta. Było prawie jak na łodzi podwodnej, a to za sprawą wystroju i przestronnego akwarium z egzotycznymi rybkami :). Na uroczystość przybyło wielu znajomych Sławka i Woyta, a także ekipa od Prykasa z Rybnika, Darecki, Ultra Tattoo, Aero i Cezar z Vikinga, Anabi i reprezentant TheTattoo.  Aby nie drażnić sąsiadów, wspomnianych rybek, a także nie zepsuć tego nad czym chłopcy pracowali przez ostatnie tygodnie, po części oficjalnej przenieśliśmy się do jednego z wrocławskich lokali. Jeszcze raz serdecznie dziękujemy za zaproszenie. Mamy nadzieję, że „Nautilus” wypłynie na szerokie wody. Powodzenia chłopcy!


 
Zapraszamy na drugą edycję Necro Party oraganizowaną przez United Visions. Zagrają:
 
DEMENTED ARE GO / THE CRIMSON GHOSTS / ROCKET DOGZ / PROPELERS

 

Miasto: Kraków
Miejsce: Loch Ness
Start: 18.00
Wjazd: bilety: 45 PLN /55 PLN


DEMENTED ARE GO - Psychobilly/Punk/Rockabilly (Wielka Brytania)

www.myspace.com/officialdementedarego

THE CRIMSON GHOSTS - Horrorpunk (Niemcy) www.myspace.com/thecrimsonghostsgermany

ROCKET DOGZ - Psychobilly/Punk/Rock (Praga)
www.myspace.com/therocketdogz

PROPELERS - Rockabilly/Rock/Punk (Tychy)
www.myspace.com/thepropelers

 Bilety kolekcjonerskie lub jak kto woli „bardzo ładne” dostępne:

Kraków: sklep „Ebola”, ul.Floriańska 13, klub Loch Ness ul. Warszawska 15
Warszawa: klub „No Mercy”, Józefa Bema 65
Wrocław: sklep „Maksel”, (SDH Feniks V piętro) Rynek 31/32
Katowice: sklep „All”, ul. Mickiewicza 14
Rzeszów: sklep „Zebra” (CH Europa) ul. Piłsudskiego 34

 

 

 


IV Festiwal Sztuki Ciała w Olsztynie

 

W dniach 24 – 25 października odbył się w Olsztynie IV Festiwal Sztuki Ciała. Moja krótka opowieść i fotorelacja dotyczyć będzie drugiego dnia imprezy, bo właśnie na nim udało mi się być. W Olsztynie znaleźliśmy się na zaproszenie Karola z firmy „Workhouse”, w składzie: Iza, AgRypa, Bam, Łukasz – kierowca i nasz dobry znajomy, na koniec wcisnęłam się również ja. Wyjechaliśmy w nocy w celu ominięcia warszawskich korków, wczesnym niedzielnym rankiem poznawaliśmy już uroki miasta… Drugi dzień IV - go Festiwalu odbywał się w studenckim klubie „Grawitacja” i startował około południa. Miejsce było bardzo sympatyczne, podest, scena, sporo miejsc siedzących i długi bar. Jako pierwsza zaprezentowała nam się olsztyńska grupa Capoeira pod przewodnictwem Grzegorza Kaszuby. Swoje umiejętności pokazywali zarówno doświadczeni członkowie grupy, jak i maluchy, które dopiero zaczynają tą przygodę. Pokaz był bardzo energetyczny i interesujący. Przez większość dnia dało się słyszeć znajomy dźwięk maszynek, a zawdzięczamy to studiu „Mansarda” z Olsztyna, a także gdańskiemu „Pandemonium”. (Serdeczne pozdrowienia dla małego Kacpra – maskotki imprezy). Następnie na scenie mieliśmy przyjemność oglądać profesjonalny pokaz tańca brzucha, zorganizowany przez Studio „Rytm” z Olsztyna, bardziej odważne panie miały okazję nauczyć się kilku charakterystycznych ruchów. Kolejną atrakcją był pokaz body paintingu, tu pojawił się mały problem, bo zaproszony gość nie stawił się, zastąpił go jednak ktoś inny i widownia przez 40 minut obserwowała proces powstawania na ciele kolorowego malunku. Modelka cieszyła się wielkim zainteresowaniem „fotoreporterów” i publiczności. W przerwach między poszczególnymi pokazami zajmowaliśmy się opróżnianiem baru, rozmową i czasem też handlem, bo w kąciku klubu znalazło się miejsce na nasze stoisko. Kolejnym punktem programu było art. fusion, podczas którego kilka par przez swoje 7 minut wyżywało się artystycznie. Gotowe prace można było później zakupić. W programie znalazło się miejsce na pokaz filmu z tegorocznego Tattoofestu, urządzono także konkurs na tatuaż publiczności i tatuaż oceniany przez szybko zebrane jury. Punktem programu, który zgromadził największą publiczność był pokaz podwieszania organizowany przez grupę Blissful Pain z Wrocławia. Podwieszone zostały trzy osoby, każda w innej pozycji, zdecydowanie najbardziej widowiskowy był pierwszy, najdłużej trwający pokaz. Impreza skończyła się po 19:00, wróciliśmy do miejsca noclegu – Schroniska Młodzieżowego i okazało się, że jest bardziej młodzieżowe niż myśleliśmy… Pan portier poinformował nas, że jeśli nie wrócimy do godziny 22:00, będziemy spać w samochodzie… Aby nie tracić cennego czasu, który nam pozostał, szybko ruszyliśmy na umówioną kolację i niestety zdecydowanie za szybko wpakowaliśmy się do łóżek. Generalnie Festiwal to bardzo fajna inicjatywa, szkoda tylko, że mimo darmowego wstępu i wszechobecnych na ulicach Olsztyna plakatów, niewiele osób skorzystało tego dnia z odwiedzenia klubu „Grawitacja”.

 Następnego dnia rano udaliśmy się do królestwa „Workhouse”. Bardzo było miło nam wszystkim, że mieliśmy okazję zobaczyć jak to wszystko funkcjonuje. Największą frajdę miała AgRypa, która szkoliła się w nawijaniu cewki i robiła to jeszcze wiele godzin po wyjściu z fabryki w samochodzie… Oprócz sprzętów tatuatorskich zobaczyliśmy trochę zabytkowych lamp, żelazek i motocykli. Jeszcze raz serdecznie dziękujemy za wycieczkę!

W drodze powrotnej mieliśmy zdecydowanie za dużo przygód, powiem tylko tyle, że odwiedziliśmy tego dnia jeszcze Gliwice, do domów dojechaliśmy późną nocą, a samochód na lawecie został przetransportowany pod warsztat…

                                                                                                                                    Krysia

           

                                                                                                  
                                                                                                                            

 


Obrazki Zosi

Kiedyś na laptopie znajomego zauważyłam osobliwą naklejkę z „paskudnym” stworkiem, jako że jestem fanką takich małych maszkar, od razu zapytałam skąd ją ma. Okazało się, że autorką jest Zosia mieszkająca w Lublinie. Bezprecedensowość prac Zozo polega głównie na tym, że te smutne, czasem straszne rysuneczki okraszone są od czasu do czasu finezyjnym humorem, na przykład króliczek w niecodziennym wydaniu – alfons Alicji z Krainy Czarów, czy piesek bez głowy, który nadal szczeka. Warto zwrócić też uwagę na różnorodne środki artystyczne dzięki, którym przekaz opiera się na wielu płaszczyznach.

Iza: Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie związane z rysowaniem potworków ?

Zozo: Od zawsze coś sobie bazgroliłam, najpierw to były kotki i słoneczka,

które Pan Życie wyewoluował w coś gorszego, ale ja bym tego potworami od razu nie nazywał a:)

Iza: Doszły mnie słuchy, że planujesz komiks? Masz może jeszcze jakieś szersze plany np. wydanie albumu, współpracę z jakąś firmą, może uwięzienie swoich stworków na gadżetach czy koszulkach?

Zozo: Rysowałam jakiś czas temu paski komiksowe, fajnie byłoby wykombinować dłuższą historię, ale do tego przydałby się jakiś sprytny scenarzysta. Póki co,  jest plan na książeczkę z przygodami Sophie, ale w Polszy naszej trudno będzie to wydać. Co do sprzedawania swoich pomysłów, to nie mam nic przeciwko pod warunkiem, że ktoś kupuje je takie, jakie są, a nie żąda wprowadzania tysiąca zmian i ostatecznie autor nie ma się ochoty pod tym podpisywać, albo się podpisuje i chodzi z papierową torbą na głowie.

Iza: Czy utrzymujesz się z rysowania? Jeśli nie to co robisz?

Zozo: Utrzymywanie się z rysowania? To się wiąże z rysowaniem karykatur turystów. Póki co jestem rzemieślnikiem komputerowym.

Iza: Co wolisz: kredki czy komputer?

Zozo: Wolę kredki i skaner, nawet tablet to tak naprawdę bezduszne narzędzie, dlatego rysuję, skanuję, wycinam, doklejam i szachraję fotoszopami, czasem coś wychodzi.

Iza: Twoje prace to bardzo ciekawe połączenie fotografii rysunku i grafiki, co skłoniło cię do zmiksowania tych różnych środków artystycznych?

Zozo: Fotografia to jakiś skrawek rzeczywistości, kontrast dla tego co dziwne i wymyślone. Nie jest to efekt moich wieloletnich przemyśleń, całkiem możliwe, że wyszło to przypadkiem i okazało się, że to jest właśnie ten klimat, o który mi chodziło.

Iza: Czy twoje postrzeganie świata jest takie mroczne jak na rysunkach czy to tylko wyobraźnia?

Zozo: Świat jest chyba całkiem zwyczajny, to jak się go postrzega to kwestia nastroju, pogody i hormonów. A moje bazgroły to oderwanie się od tego wszystkiego.

Iza: Czy Sophie to zniekształcony autoportret?

Zozo: Nie, ja się boję pająków, ona nie, poza tym mamy inny rozmiar buta.

Iza: Gdzie szukasz inspiracji?

Zozo: Najwięcej pomysłów przychodzi mi do głowy w busie relacji Lublin - Zamość, niestety nie umiem tego wytłumaczyć.

Iza: Masz wykształcenie artystyczne?

Zozo: Osobiście nie odczuwam potrzeby posiadania takowego, ale nacisk z zewnątrz sprawił, że nad tym pracuję. Może uda mi się obronić wreszcie, chociaż nie wiem czy zaszczytny tytuł magistra artysty sztuki coś wniesie w moje życie.

Iza: Zajmujesz się też innymi dziedzinami sztuki?

Zozo: Będąc bachorem lepiłam ludki z plasteliny, potem były kredki farbki i tym podobne, skończyło się na komputerze, nie trzeba myć pędzelków i temperować ołówków.

 Iza: Rozsyłałaś gdzieś swoje portfolio czy na razie tworzysz „do szuflady"?

Zozo: Nie zależy mi bardzo na tym żeby się sprzedać, moje portfolio jako takie leży i czeka w internecie, jeżeli ktoś będzie zainteresowany to ok. A póki co, ja i szuflada jesteśmy zadowolone.

Iza: Nie da się ukryć że twoim ulubionym środkiem przekazu jest turpizm, ale czy zdarzyło ci się narysować jakiś bardzo pozytywny obrazek z ładnymi postaciami?

Zozo: Myślałam, że wszystkie są ładne... to chyba względna kwestia, rzeczy uważane powszechnie za brzydkie wydają mi się po prostu bardziej prawdziwe.

Iza: Masz jakiegoś ulubionego rysownika/grafika?

Zozo: Mam całe mnóstwo, zachwycam się szczególnie tymi którzy nie skończyli 6 roku życia.

Iza:  Jakbyś miała możliwość zrobienia wystawy swoich prac gdzie byś ją urządziła  jaki byłby jej przebieg?

Zozo: Nie lubię wystaw, trzeba mówić mądre rzeczy, dziękować wszystkim itd. No chyba, że byłby to wernisaż z wódką i śledziem.

Iza:  Gdyby ktoś zamówił u ciebie swój portret oczywiście w twoim stylu to podjęłabyś się, czy nie rysujesz na zlecenie?

Zozo: Przed wypłatą, pod koniec miesiąca pewnie bym się zgodziła.

Iza: A co byś powiedziała gdyby ktoś chciał sobie wytatuować twojego stworka na ciele?

Zozo: Nie mam nic przeciwko.

 

 


 

Hot rod i kustom kulture

 

Często piszemy w magazynie o różnych rodzajach modyfikacji, tym razem nie będzie inaczej, no może poza małą różnicą, która polegać będzie  na tym, że modyfikacje będą głównie odnosić się do samochodów, ich wyposażenia, parametrów technicznych i wyglądu. Nierzadko w artykułach pojawia się hasło „hot rodding”, tym razem przybliżamy nieco bardziej ten termin.

 

Kustom kuture to amerykański neologizm określający sztukę, inspiracje, różne elementy jak: pojazdy, modę, a nawet fryzury, które były bliskie upodobaniom posiadaczy i budowniczych kustomowych samochodów i motocykli w USA od lat 50-tych, aż do chwili obecnej. I choć kustom kulture jako ruch zmieniał się na przestrzeni lat, tak niezmienna pozostaje w nim fascynacja samochodami, jako jedna z głównych elementów składowych. 

We wczesnych latach hod roddingu rozwinęło się wiele styli. Z nich, a także z poszczególnych subkultur, które powstawały w późniejszym okresie kustom kuture czerpał inspiracje, by stworzyć wyjątkową mieszankę. Wyliczając subkultury, czy grupy, które wpłynęły na rozwój kustom kulturę to z całą pewnością będą to greasersi z lat 50-tych (jak ktoś nie widział Grease z Travoltą to najwyższa pora nadrobić zaległości), miłośnicy wyścigów samochodowych z lat 60-tych, czy fani lowriderów królujący w kolejnej dekadzie. Ponadto ogromny wpływ miała subkultura skinheadów, moddsów i rockersów lat 60-tych, ruch punkowy lat 70-tych, muzyka metalowa i rockabilly, subkultura skuterboysów w latach 80-tych, czy w końcu sajko w ostatniej dekadzie XX wieku. Każda kolejna subkultura dodała coś od siebie, czy to do przeróbek aut, własnego stylu, określenia tego co jest w porządku, a co nie. Pod koniec lat 90-tych i na początku XXI wieku, w Stanach Zjednoczonych klimat lat 50-tych i 60-tych przechodził prawdziwy renesans. Zwłaszcza widoczny w odniesieniu do kultury samochodowej, i jak się miało okazać subkultury kiedyś ze sobą skonfliktowane znalazły wspólny mianownik właśnie dzięki motoryzacji. A hot rodding do tej pory jest najbardziej wyrazistym składnikiem kustom kulture.  

Hot rody to typowe amerykańskie samochody z wielkimi silnikami zmodyfikowanymi tak, by można było uczestniczyć w wyścigach równoległych, czyli takich gdzie zazwyczaj podczas zawodów startuje się na torze jeden na jednego. Nie wiadomo skąd wziął się termin. Jedna z teorii mówi, że to skrót od hot roadster, czyli zazwyczaj dwuosobowego auta z podrasowanym silnikiem. Roadstery bez dachu były najczęściej wybieramy autami do modyfikacji ze względu na lekkość korpusu. Termin został przyjęty dla tego typu aut w latach 30 lub 40-tych, a potem rozciągnięty na wszystkie, które były poddawane modyfikacjom, tak żeby osiągnąć większe niż fabryczne osiągi. Termin pojawił się w późnych latach 30-tych w południowej Kalifornii, gdzie ludzie ścigali się swoimi zmodyfikowanymi samochodami na rozległych pustyniach, które powstały po wyschniętych jeziorach. Wyścigi takie zyskały na popularności po II wojnie światowej, szczególnie w Kalifornii. Przyczynili się do tego żołnierze, którzy po powrocie z wojska zaznajomili się z mechaniką i teraz zabrali się za swoje auta. Oryginalne hot rody to przeważnie stare Fordy, model T i A, w tym bardzo popularny model z silnikiem widlastą 8-mką, wprowadzonym w 1932 roku, które zostały już fabrycznie zmodyfikowane by zredukować wagę i poprawić aerodynamikę. Typowe przeróbki budowniczych hot rodów to zmiana maski, zderzaków, szyby przedniej, obniżenie zawieszenia, czy zmian silnika, bądź przez tuning bądź wymianę na mocniejszy. Koła i opony były zmieniane żeby poprawić przyczepność. 

Modyfikacje w efekcie doprowadziły także do poprawiania wyglądu samochodów „od zewnątrz” wprowadzając także nowe wzornictwo w malowaniu samochodów, co było szczególnie popularne w latach 60-tych. Wtedy pojawiło się wiele aut ozdobionych w bardzo mocne kolorystycznie, przyciągające uwagę płomienie. Kolory zyskały duże znaczenie i jak tylko samochód został zbudowany trafiał do lakierni. Bardzo popularne były tez malunki graficzne “pinstripes” wykonywanie ręcznie z użyciem kontrastujących kolorów.

Obecnie kultura hot rod przezywa swój renesans w wielu miejscach na świecie, szczególnie w USA, Anglii i Szwecji. W Stanach odbywa się wiele imprez związanych z tym nurtem, w tym największe z nich Viva Las Vegas i GreaseOrama. Wśród miłośników starych samochodów doszło do podziału na dwa zasadnicze nurty: hot rodingu i street rodingu. Ci, którzy przynależą do pierwszej grupy budując samochód wykorzystują głównie oryginalne, stare części i wzorują się na stylistyce, jaka panowała od lat 40-tych do 60-tych. Natomiast street rodderzy budują auta, lub nawet częściej zamawiają je od innych budowniczych, bazując głównie na nowych częściach. Cechą wspólną właścicieli tych aut  jest to, że chcą aby ich samochód został zauważony. W ruchu pojawia się coraz więcej osób, które ze swojej pasji zrobiły sposób na życie.

 

 


 


IV FESTIWAL SZTUKI CIAŁA
24 - 25 października 2009


Zaczyna się w sobotę 24 X o godzinie 17:00 w Galerii "Sztuka na piętrze" (Stare Miasto, ul. Kołłątaja 19)
wystawą zdjęć oraz projekcją filmu Piny Bausch "Łzy cesarzowej". Pierwszego dnia Festiwalu organizatorzy zapraszają Was na wydarzenie niezwykłe, o godzinie 19:30, w klubie SOWA (Stare Miasto, ul. Zamkowa 2A) odbędzie się performance TAŃCA BUTOH "La Chair" w wykonaniu Sylwii Hanff, prowadzącej „Teatr Limen”.

NIEDZIELA 25 X - DRUGI DZIEŃ FESTIWALU
Od godziny 12:00 w klubie Grawitacja (ul. Żołnierska 14B www.klubgrawitacja.pl) obywać się będą pokazy tatuażu i piercingu (m.in. gdańskie PANDEMONIUM, Studio JOKERS z Ostrowa Wielkopolskiego oraz olsztyński WORKHOUSE. Przez cały dzień trwania Festiwalu zobaczyć będzie można także m.in. pokazy body paintingu , tańca brzucha, capoeiry. Tradycyjnie sporo emocji i dobrej zabawy powinno przysporzyć malarskie art. fusion, projekcie artystycznych filmów, a także pokaz podwieszania w wykonaniu wrocławskiej grupy suspension.


 


 

W dniach 30 - 31 października w imieniu organizatorów zapraszamy do częstochowskiego "Hormon Cafe" na Aleję Wolności 2/4.

To pierwsza tego formatu impreza w Częstochowie prezentująca kilku artystów zajmujących się tatuażem, oprócz tego pokaz body paintingu, kolczykowania, prelekcja o tatuażu w filmie i inne atrakcje.

Magiel.net.pl Tattoo Expo


 

W imieniu United Visions zapraszamy na koncert In Other Climes, który odbędzie się 27 - go października w krakowskim klubie Imbir.


 

   Serdecznie zapraszamy wszystkich 31 - go października do krakowskiej Rotundy na wyjątkowy koncert psychobilly!!!

      Zagra dla Was: METEORS, GREEN MONSTER, NASTY HABITZ i inni, poza tym będą  jeszcze inne atrakcje. Więcej informacji na plakacie.

 


 

Ekipa Kultu i TattooFest zapraszają na kolejny wspólny wyjazd. Tym razem ruszamy do Berlina, gdzie odbędzie się 19 - sta międzynarodowa konwencja tatuażu. Koszt przejazdu i noclegu w hotelu oddalonym zaledwie 500 metrów od hali Areny to 350 PLN. Wyjazd autokaru z Krakowa z czwartku na piątek (03.12/04.12), powrót z niedzieli na poniedziałek. Zgłoszenia przyjmujemy do wyczerpania miejsc.

Więcej o imprezie na www.tattoo-convention.de

Zgłoszenia i informacje: kulttattoo@gmail.com

 


 

 

                  Laurka od Sławka Myśkowa dla Kultu i Tattoo Festu. Wielkie dzięki!!!

 

 


 

 

Tattoo Fest wspiera inicjatywę studia tatuażu Kult

 

Kraków, Kraków nasze miasto Kraków …( Proko Crew)

Dzięki inicjatywie pracowni tatuażu KULT, poparciu ze strony krakowskich firm i Antyradia udało się zorganizować pierwszą edycję akcji wspierającej krakowską scenę muzyczną. Pomysł pierwszego koncertu nasunął się nam w trakcie przygotowań do imprezy, którą chcieliśmy uczcić zdobycie złotej ikony dla najlepszej pracowni tatuażu w Polsce. Sukces ten uświadomił nam ile radości i satysfakcji daje praca z młodymi, ambitnymi, utalentowanymi ludźmi, jakże często związanymi z kulturą, sztuką i muzyką. Naszym założeniem jest wsparcie lokalnej sceny artystycznej poprzez działania promocyjno- strategiczne, lecz nie udałoby nam się to bez zaangażowania i pozytywnych reakcji ze strony licznych krakowskich firm.

Pomogli nam : 360 sklep, Claudius, Cockney, Ebola, Fabryka Zespołów, Klatka, Magazyn Tattoo Fest, Metal shop, omnia.pl., Pizzeria Da Grasso, Rustic Life, United Visions, Vinylove, TattooFest Brand oraz ANTYRADIO

 

W pierwszej edycji zagrają: Game Over, Proko Crew, Kastracja, The Trinkers i Per-wers.

3 października, g. 18:00, IMBIR   ul. św. Tomasza 35

 

 


 

Hell on Earth za nami, a w najblizszy piątek 11.09 zapraszamy na kolejny koncert organizaowany przez United Visions, czyli Spookiego i Hansa. Zagrają: Bulbulators, Proko Crew oraz Park Wolności.

Zapraszamy!

 

 


 

Hell On Earth

Nazwa ta nie od dziś jest znana każdemu miłośnikowi sceny hardcore/metal. Już od czterech lat ta ogromna trasa koncertowa budzi za każdym razem dreszczyk emocji. Jak powszechnie wiadomo, trasy pokroju Trash And Burn czy Summer Slaughter lub właśnie opisywanego HOE najczęściej niestety omijają w rozpisce nasz piękny kraj. Toteż niezmiernie ucieszył mnie fakt, iż tegoroczny skład „piekła na ziemi” dotrze do Polski już we wrześniu. Gwiazdą tego imponującego muzycznego spektaklu będzie niedawno reaktywowany Earth Crisis. Nazwa ta bez wątpienia jest znana każdemu kto kiedykolwiek wetknął nos w muzykę pokrewną hardcore i metal. Od lat są uznawani za jedną z najważniejszych kapel popierających ideologie vegan oraz straight edge. Tym razem pojawią się w Polsce przy okazji promocji krążki „To The Death”. Kolejną kapelą, która zasili szeregi Hell On Earth’09 jest Sworn Enemy. Bez wątpienia są w dalszym ciągu bezkonkurencyjni w swojej brutalnej mieszance nowojorskiej szkoły hardcore z thrash metalową furią. Od lat wpadają do Polski i jak do tej pory nigdy nie zawiedli. Tegoroczny skład HOE to niesamowita gratka dla ludzi lubujących się w bardziej zmetalizowanych brzmieniach. Obok wcześniej wymienionych hardcore’owców zagrają też Neaera, Waking The Cadaver, War From A Harlots Mouth, Thy Will Be Done oraz War Of Ages. Skład robi wrażenie, nieprawdaż? Zorganizowaniem tego przedsięwzięcia w Polsce zajęła się nowa krakowska ekipa – United Visions. Jest to swoistego rodzaju fuzja organizatorów dotychczasowych imprez- Mosh Fest’u prowadzonego przez Spooka (Spook Records) oraz Big Gig, którym zajmowali się do tej pory Hans z Magdą.

INFO: 08.09.2009 HELL ON EARTH, Kraków, C.K. Rotunda, ul. Oleandry 1, bilety 65 pln (przedsprzedaż) / 80 pln (dzień koncertu). Szczegóły na stronie www.unitedvisions.pl Wkrótce ruszy także profil myspace załogi z United Visions. Bądźcie czujni!

 

                                                                                                                            Groov


 

 W imieniu ekipy Show No Mercy zapraszamy wszystkich na wyjątkowy koncert. Na żywo zagra legenda z Bostonu DROPKICK MURPHYS!!!

Jest to kultowy zespół, posiadający ogromne grono zagorzałych fanów na całym świecie. To starzy punk rockowcy, którzy prezentują niepowtarzalną mieszankę klasycznego hc/punka, rock'n'rolla oraz celtyckiego folku!!!

Oprucz standardowych rockowych instrumentów podczas koncertu usłyszymy: dudy, akordeon czy bandżo. Ich muzyka jest stworzona do szalonej zabawy na koncertach, jest wesoła i pozytywna.

12 lipca
klub: Progresja, ul. Kaliskiego 15a, Warszawa
Zapraszamy!!!

 


 




 POLECAMY!

Słoń & Mikser "Demonologia"

MAGAZYN TATTOOFEST PATRONUJE:

 

Tattoo Session Silesia 11-12.09.2010 Opava, Czechy

 

Tattoo Art Fest 17-19.09.2010

London Tattoo Convention 24-26.09.2010

Barcelona 1-3.10.2010

TattooKonwent Poznań

2-3.10.2010

 

Festung Breslau Tattoo Convention

16-17.10.2010

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Newsletter